› Aktualności
06:00 / 07.09.2018

Banki sprzedają krew do Niemiec? Sprawdzamy to

Banki sprzedają krew do Niemiec? Sprawdzamy to

fot. Uniwersalne portalu

Pod koniec sierpnia w Jarocinie odbyła się akcja oddawania krwi. Punkt pobrań w klasztorze franciszkanów czynny jest w każdy wtorek w godz. 8.00-11.00. W Żerkowie można będzie ją oddać w najbliższą sobotę (8 września) i zarejestrować się jako potencjalny dawca szpiku. Akcja zorganizowana po raz czwarty przez Fundację Zerknij Tu tym razem odbywać się będzie w szkole podstawowej w godz. 8.30-12.30. 

 

 

Poprzednia informacja dotycząca akcji w Jarocinie wywołała wiele komentarzy. W jednym z nich osoba, która oddała 18 litrów krwi, stwierdziła, że przestała brać udział w takich akcjach po tym, jak się dowiedziała, że krew jest sprzedawana do Niemiec. O wyjaśnienie tych dziwnych pogłosek poprosiliśmy lek. med. Krzysztofa Korzeniowskiego, dyrektora Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Kaliszu. - Krew nie jest  sprzedawana do Niemiec. Nie ma jej aż tyle, żeby można nią handlować za granicą. Absolutnie nie ma czegoś takiego. Może jest to mylone z akcjami rejestrowania dawców szpiku. My prowadzimy rejestrację potencjalnych dawców dla Poltransplantu, do naszego krajowego rejestru. Jednocześnie na terenie Polski działa też DKMS, który jest firmą niemiecką i trochę wchodzą nam w paradę. Ale nie ma to nic wspólnego z handlem krwią. Regionalne centra nie mają nic wspólnego z tą niemiecką firmą. DKMS prowadzi dość szeroką promocję, więc być może stąd biorą się takie pogłoski - wyjaśnia dyrektor Korzeniowski. 

R E K L A M A

 

Często ogłaszane są akcje oddawania krwi dla konkretnych osób. W takich przypadkach chodzi jedynie o uzupełnienie zapasów. Na takie apele można oddawać krew w każdym miejscu w Polsce i każdej grupy. - Bardzo rzadko zdarza się, że szukamy konkretnej grupy krwi dla konkretnego pacjenta. Wtedy najczęściej prosimy o oddanie krwi członków rodziny, bo wtedy jest największa szansa na zgodność grupową. Kiedyś miała miejsce taka nieprawidłowa praktyka, że w szpitalach ordynator mówił, że pacjent dostanie krew, ale kilku członków rodziny musi ją potem oddać. Tak nie wolno robić. Nie wydajemy żadnych zaświadczeń o oddanie krwi na konkretną osobę. Jeśli dawca się upiera, to wydajemy takie podziękowanie, które jest dowodem, że ktoś w tym dniu oddał krew. Można się nim pochwalić czy pokazać pracodawcy - dodaje dyrektor kaliskiego RCKiK. Jednodniowe akcje trwają krótko, ponieważ krew jako żywa tkanka musi w określonym czasie trafić do centrum. Nieprawdą są też pogłoski, że niewykorzystane zapasy krwi są niszczone, ponieważ regionalne centra z całej Polski współpracują ze sobą i wspomagają się wzajemnie. Krew jest przetaczana nie tylko w całości, ale również tworzy się z niej preparaty krwiopochodne. Jednorazowo pobiera się 450 ml. Aktualny stan zapasów RCKiK publikują na swoich stronach. ZOBACZ TUTAJ 

 

Za krew się nie płaci, ponieważ na tym polega idea honorowego krwiodawstwa. Są pewne ustawowe przywileje m.in. równoważnik kaloryczny w postaci czekolad oraz coś do picia czy zjedzenia podawane po oddaniu. - Do tego są też bezpłatne leki zgodnie z listą. Poza tym dawcy powinni być przyjmowani u lekarza poza kolejką. Mamy nadzieję, że to jest przestrzegane w przychodniach. W niektórych miastach rady podjęły uchwały, że krwiodawcy mogą jeździć za darmo komunikacją miejską. Dawcy przysługuje też prawo do odliczenia do podatku - podsumowuje Krzysztof Korzeniowski. 

R E K L A M AMOBI - MebleJarocin
4
0
oceń tekst 4 głosów 100%
R E K L A M A