› Sport i rekreacja
22:04 / 31.08.2019

Jarota w Gnieźnie bez punktów. Zdecydował początek i koniec pierwszej połowy

Jarota w Gnieźnie bez punktów. Zdecydował początek i koniec pierwszej połowy

W spotkaniu, określanym jako trzecioligowe wielkopolskie derby, Mieszko Gniezno pokonał Jarotę Jarocin 3:1. O zwycięstwie gospodarzy zadecydowała głównie pierwsza połowa, a zwłaszcza jej początek i końcówka. 

 

Mecz rozpoczął się fatalnie dla Jaroty, bowiem już w 2. minucie Radosław Mikołajczak zapewnił gospodarzom prowadzenie. Później około stuosobowa grupa kibiców z Jarocina mogła zobaczyć starania piłkarzy Jaroty o doprowadzenie do wyrównania. Jadnakże indywidualna akcja Mateusza Dunaja oraz dwa niecelne strzały - Dawida Idzikowskiego i Marcina Maćkowiaka - nie doprowadziły do zmiany rezultatu. W połowie tej części gry znakomitą okazję do podwyższenia prowadzenia mieli jednak gospodarze, ale Radosław Jasiński fatalnie przestrzelił z bliskiej odległości. W końcówce pierwszej połowy znów uwidoczniła się przewaga Mieszka. W 40. minucie były napastnik Jaroty, a obecnie gnieźnieńskiego klubu, Krzysztof Bartoszak głową skierował piłkę tuż nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Sebastiana Kmiecika. Jednakże w 43. minucie Łukasz Zagdański strzałem z bliskiej odległości po raz drugi zmusił Kmiecika do kapitulacji. Tuż przed gwizdkiem na przerwę część strat próbował odrobić Idzikowski, ale gospodarze zachowali dwubramkową przewagę. 

W drugiej połowie podopieczni Piotra Garbarka zagrali lepiej, ale nie potrafili stworzyć zagrożenia pod bramką Sławomira Janickiego. Gospodarze natomiast w 71. minucie strzelili trzeciego gola. Mimo protestów piłkarzy Jaroty, którzy uważali, że zawodnik Mieszka zagrał piłkę ręką, Łukasz Bogajewski po raz kolejny umieścił piłkę w siatce. Cztery minuty później Jarota zdobyła honorowego gola. Na uderzenie z dystansu zdecydował się Mateusz Dunaj, a tor lotu piłki zmienił jeszcze Beniamin Wrembel, czym zaskoczył bramkarza gospodarzy. W końcówce meczu strzałem głową próbował zdobyć drugiego gola dla Jaroty Mikołaj Łopatka, ale strzał był niecelny i wynik meczu już się nie zmienił. 

Jarota wróciła z Gniezna bez punktów. Spory wpływ na przebieg tego meczu mogła mieć absencja kontuzjowanych Szymona Piekarskiego i Szymona Komendzińskiego. Od dawna z urazem zmaga się Wiktor Smołaga, a rozchorował się także Dawid Krzyżaniak. W tej sytuacji kadrowej w 90. minucie szansę debiutu w trzecioligowym zespole otrzymał kolejny wychowanek Jaroty Norbert Tokarz

- Mieszko był faworytem nie tylko tego meczu, ale też całej ligi. Rywale wykorzystali nasze błędy, zwłaszcza ten na początku meczu, przy wyprowadzeniu piłki. Ale to nas nie podłamało. Próbowaliśmy odrabiać straty, ale nic nie chciało wpaść, a rywale swoje szanse wykorzystali - uważa Piotr Garbarek. 

Mieszko Gniezno - Jarota Jarocin 3:1 (2:0)

1:0 - Radosław Mikołajczak (2.)

2:0 - Łukasz Zagdański (43.)

3:0 - Łukasz Bogajewski (71.)

3:1 - Bieniamin Wrembel (75.)

Skład Jaroty: Sebastian Kmiecik - Patryk Kieliba (46. Oskar Machowski), Igor Skowron, Jędrzej Ludwiczak, Piotr Skokowski, Marcin Maćkowiak, Dawid Idzikowski (90. Norbert Tokarz), Szymon Gałczyński (63. Miłosz Kowalski), Mateusz Dunaj, Mikołaj Łopatka, Beniamin Wrembel

 

0
0
oceń tekst 0 głosów 0%