› Aktualności
20:23 / 05.12.2018

Najpierw go potrzebowali, żeby po tygodniu odwołać

Najpierw go potrzebowali, żeby po tygodniu odwołać

fot. A. Konieczna

Niespotykany chaos panował na pierwszym posiedzeniu nowo wybranej Rady Powiatu Jarocińskiego. Do tego wszystkiego trzeba dodać poważny błąd byłego wicestarosty Mirosława Drzazgi, który źle obliczył pensje nowego starosty jarocińskiego - Lidii Czechak, a także poszukiwania na ostatnią chwilę dodatkowego członka zarządu powiatu. Jak do tego doszło?


[o błędnie policzonej i obniżonej pensji starosty Lidii Czechak - czytaj TUTAJ]

Kiedy powiatowi koalicjanci - PiS i PSL - mieli już ułożone i rozdane wszystkie stanowiska - okazało się, że zapisy statutu powiatu różnią się nieco od tych ustaleń. Dokładnie chodzi o liczbę członków zarządu powiatu.

Według koalicyjnych ustaleń zarząd miał liczyć trzech członków. Trzecim - etatowym miał być Mirosław Drzazga. Jednak statut mówi o czterech członkach na etacie. Dlatego ustalając skład zarządu na pierwszym posiedzeniu, koalicjanci musieli „na szybko” dokooptować jeszcze jedną osobę.

Wypadło na radnego z gminy Żerków - Mariusza Stoleckiego (w wyborach startował z listy PiS i otrzymał 1.434 głosy poparcia - przyp. red.).

Stolecki na co dzień pracuje na poczcie, jest listonoszem i na czas pełnienia funkcji w zarządzie powiatem musiał wziąć urlop bezpłatny.

Okazało się, że był on potrzebny tylko na tydzień, ponieważ na tym samym posiedzeniu, na którym powoływano Stoleckiego, radni zmienili w statucie powiatu liczbę członków zarządu na trzech. I po tygodniu odwołali radnego z Żerkowa.
 

R E K L A M A


To prawdopodobnie nie koniec zmian w zarządzie powiatu. Osoby związane z samorządem twierdzą, że za kilka miesięcy Mariusz Stolecki wróci do tego gremium, zajmując miejsce Mirosława Drzazgi, który w kwietniu przyszłego roku ma odejść na emeryturę.

 

R E K L A M A
0
0
oceń tekst 0 głosów 0%
R E K L A M A