› Sport i rekreacja
00:47 / 01.05.2019

Wspomnienie legendy jarocińskich biegów masowych [ZDJĘCIA]

Wspomnienie legendy jarocińskich biegów masowych [ZDJĘCIA]

Kilka tygodni temu zmarł Henryk Radoła – legenda jarocińskich biegów masowych. Do naszej Redakcji dotarło wspomnienie, które przygotowali jego koledzy, wychowankowie, działacze organizacji propagujących bieganie (TKKF Trucht Jarocin, TKKF Europejczyk Chrzan, Biegacze Jarocin) którzy wspólnie z Henrykiem Radołą przez lata biegali.

 

Henryk Radoła przygodę z bieganiem rozpoczynał w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku wraz z popularyzacją tej formy aktywności fizycznej w polskiej telewizji przez słynnego redaktora Tomasza Hopfera. Już w 1979, wraz z Romanem Cenkierem i Hilarym Krzyżaniakiem, ukończył 1 Maraton Pokoju w Warszawie. W 1984 roku wystartował w Kiekrzu w pierwszym w Polsce triathlonie! Wspólnie z Marianem Michalskim założył w Jarocinie TKKF Trucht. Był także pomysłodawcą organizowanego od 35 lat Biegu Zimowego w Jarocinie. W ciagu niemal czterdziestu lat biegania ukończył kilkanaście maratonów i kilkaset biegów ulicznych.

Prywatnie przez wiele lat pracował w Jarocińskim Zakładzie Przemysłu Maszynowego Leśnictwa JAROMA. Był też ławnikiem w Sądzie Rejonowym w Jarocinie. Zmarł w wieku 79 lat.

WIESŁAW GARBAREK (TKKF Trucht Jarocin - Multimedalista Mistrzostw Polski, zdobywca 11 medali Mistrzostw Polski Weteranów na dystansach półmaratonu i maratonu)

Z Heniem Radołą poznaliśmy się w 1980 roku na Biegu Lechitów w Gnieźnie. W latach 80 i 90-tych braliśmy udział w kilkudziesięciu biegach masowych w całej Polsce. Najmilej wspominaliśmy wyjazdy na Maraton Pokoju w Warszawie. W tych latach, szczególnie zimą, robiliśmy wspólne treningi. Heniu był duszą pozytywnie „napędzającą” jarocińskich biegaczy. Był wielkim patriotą, dwukrotnie uczestniczył w sztafecie biegowej na Westerplatte i pielgrzymce biegowej do Częstochowy. Był wielkim fascynatem turystyki rowerowej. Towarzyszyłem mu m.in. w wyjazdach do Szklarskiej Poręby i Częstochowy. Najdłuższą wycieczką, jaką razem przejechaliśmy, była trasa z Przemyśla przez Ustrzyki Dolne i Górne, Arłamów, Słowację do Zakopanego, gdzie na zakończenie pieszo zdobyliśmy szczyty - Rysy i Giewont.

Henryk był bardzo lubiany przez dzieci, z którymi dzielił się swoją wiedzą i doświadczeniem o biegach długich, które kochał.

JAROSŁAW URBAN (Biegacze Jarocin - Średnio i długodystansowiec, duathlonista i triathlonista, Medalista Mistrzostw Polski w Crossduathlonie)

Bardzo miło będę wspominał naszą długoletnią znajomość i współpracę . Henryk był dla mnie mentorem, jeśli chodzi o przygotowanie psychiczne do startu w zawodach. Swoimi radami potrafił mnie tak zmotywować i nastawić psychicznie, że każdy start, poprzedzony rozmową z Nim, wychodził mi zawsze najlepiej. To dzięki Jego radom potrafiłem troszkę „namieszać” i uprzykrzyć życie konkurentom. Zawsze bardziej wierzył w moje możliwości jak ja sam.

Najmilej będę wspominał nasze przygotowania do Mistrzostw Polski w Crossduathlonie w 2006 roku. Przygotowywał mnie do nich kilka miesięcy, „testując” różne rozwiązania taktyczno-techniczne. Przyniosło to oczywiście bardzo dobre rezultaty.

ROMAN CENKIER (TKKF Europejczyk Chrzan - maratończyk, uczestnik ok.70 maratonów w Polsce i Europie oraz 10 ultramaratonów)

Z Heniem pierwszy raz spotkaliśmy się na trasie pierwszego maratonu pokoju w 1979 r. Jako osiemnastolateklatek, podczas mojego maratońskiego debiutu, miałem problemy z potwornymi skurczami na 37 km i usiadłem w rowie. Wtedy podbiegł do mnie właśnie Henryk, z którym znałem się tylko z widzenia. Usłyszałem wtedy od Niego tyle motywujących słów oraz porady, co zrobić, aby ból się nie pogłębiał. Za Jego namową wstałem i razem kontynuowaliśmy bieg. Heniu nie zostawił mnie samemu sobie i to w dużej mierze pozwoliło mi ukończyć mój pierwszy w życiu maraton. Przywoływał tę sytuację za każdym razem, jak wcielał się w rolę spikera, podczas organizowanego co rok przeze mnie Biegu „Minimaraton Romana” w Chrzanie. Takiego spikera jak Heniu nigdy już u mnie nie będzie. Zawdzięczam mu również to, że „zwerbował” mnie do TKKF-u Trucht Jarocin.

Dla mnie Heniu był dobrym człowiekiem z ogromnym poczuciem humoru i z wielkim sercem.

BOGDAN LEONIAK (jarociński maratończyk i ultra maratończyk, ma na swoim koncie m.in. ukończenie biegu 24h)

Z Henrykiem poznaliśmy się w 1982 roku podczas biegu „O puchar 700-lecia miasta Jarocina”. Był to mój pierwszy bieg uliczny i pamiętam, że ukończyłem go w złej kondycji. Po biegu podszedł do mnie Henryk wraz z Wiesławem Garbarkiem. Tak zaczęła się nasza znajomość. Spotykaliśmy się na zebraniach TKKF Trucht i podczas tych zebrań Heniu tłumaczył mi na czym polega trening biegowy. To on osobiście namówił mnie na bieganie maratonów, w których długo nie mogłem mu dorównać pomimo tego, że byłem o 17 lat młodszy. Dużą zasługą Henia było ukończenie przeze mnie biegu 24 h. To dzięki jego wskazówkom i zaleceniom treningowym zostałem pierwszym jarociniakiem, który ukończył indywidualnie bieg 24 godzinny.

HILARY KRZYŻANIAK (jarociński maratończyk oraz biegacz średnio i długodystansowy)

Henryka poznałem podczas I Biegu Lechitów w Gnieźnie. Wspólnie ukończyliśmy I Maraton Pokoju w Warszawie w 1979 roku. Od tego czasu zawiązała się sportowa przyjaźń między nami. Braliśmy udział przez kilkadziesiąt lat w biegach masowych w całej Polsce jak również za granicą. Biegaliśmy w takich biegach jak Maraton Pokoju w Warszawie, Bieg Solidarności w Gdańsku, Bieg Lechitów w Gnieźnie, czy bieg w czeskim Nasavarku. Był bardzo koleżeński, miał bardzo duże poczucie humoru. Pomimo przyjaźni, Henryk bardzo uwielbiał rywalizować ze mną i zawsze się cieszył jak ze mną wygrał. To za jego namową spotykaliśmy się wraz z innymi biegaczami TKKF-u Trucht na wspólnych treningach. Był bardzo życzliwą osobą. Henia będę pamiętał jako osobę, która była wzorem do naśladowania, zarówno w życiu osobistym jak i sportowym.

5
0
oceń tekst 5 głosów 100%