› aktualności
10:31 / 08.03.2012

Dziś Dzień Kobiet!

Dziś Dzień Kobiet!
Wszystkim naszym Czytelniczkom, Internautkom składamy najserdeczniejsze życzenia! Zamieszczamy też fragment wywiadu z nowomiejską radną i feministką Julią Rzepką.





R E K L A M APROMOCJA 49 zł GJ Artur  MSRT

Zagłosuj w sondzie:

{loadposition sonda_1_kg}

Na stronie Radia TOK FM prowokacyjny komentarz naszego dziennikarza Karola Górskiego, który apeluje: "Dość mężczyzn! Oddajmy kraj kobietom!"



Rozmowa z Julią Rzepką

To mało feministyczne, że prosiłaś męża, aby cię woził samochodem.

Tak, ale od zeszłego roku mam już prawo jazdy. A mąż zawsze mi pomagał, bo tworzymy związek partnerski, dzielimy się obowiązkami - ja wykonuję też te stereotypowo męskie.

Dokręcasz śruby, naprawiasz cieknący kran?

Zdarza mi się sięgnąć po młotek, nie boję się narzędzi. Chociaż przyznam szczerze, że są prace, których nie lubię - np. rąbania drewna, ale mój mąż to uwielbia, więc to jego działka i ja się nie angażuję.

To w co się angażujesz? Pranie, sprzątanie, zmywanie…

Wszystko robimy wspólnie. Choć mąż za bardzo nie lubi prasować, więc to robię ja. Przyznaję, że trochę go wyedukowałam - on pochodzi z tradycyjnej rodziny, a w moim domu nigdy nie było sztywno zarysowanego podziału na czynności męskie i kobiece. Także kiedy pojawiły się dzieci, mój mąż bardzo się zaangażował. I to mi się podoba. (…)

Ile lat mają twoje dzieci?

Syn Sergiusz w czerwcu skończy 5 lat, córka Pola skończyła 2 lata pod koniec stycznia. Dokonałam wyboru, postanowiłam zostać z nimi i też mam teraz moment zawirowania zawodowego. Wróciłam do pracy po dość długiej przerwie. Szef musiał kogoś przyjąć na moje miejsce i teraz jest nas za dużo. Miesiąc po powrocie dostałam wypowiedzenie, którego okres niedługo się skończy i nie wiem, co ze mną będzie. Ale nie wstydzę się tego. Uważam, że kobiety powinny o tym głośno mówić. Nie żałuję swojej decyzji, ale rozumiem mamy, które nie chcą zostawać w domu z obawy przed utratą pracy. Angażują do opieki nianię, babcię… Tu nasuwa się kolejny problem. Mamy mieć nową reformę emerytalną. Ktoś musi się poświęcić, żeby ratować państwo. I - jak zwykle - znów robią to kobiety. Tylko zastanawiam się, co będzie, kiedy te kobiety będą musiały dłużej pracować i już nie będą mogły pomagać przy wnukach… (…)

Przykładasz wagę do używania np. żeńskich form zawodów?

Oczywiście! I bardzo podobało mi się, jak profesor Miodek tłumaczył, że do jego mamy mówiono „profesorko” i on popiera takie odmiany.

Trudno stworzyć żeńską formę od słowa „wójt”.

Są niestety takie nazwy, których nie przeskoczymy. Ale tam, gdzie tylko można, to uważam, że należy to robić. Wzbogacajmy nasz język. Mamy tysiące zapożyczeń z innych języków, a dobrze by było rozwijać nasz.

Chcesz, żeby na co dzień przepuszczano cię w drzwiach?

Może jestem staroświecka, ale lubię takie gesty.

To mało feministyczne. Mężczyzna - samiec alfa, który ustępuje miejsca tej biednej, słabej kobiecie.

Może jestem dziwną feministką. (śmiech) Nie przeszkadza mi, jeśli ktoś tego nie robi, ale czuję się fajnie, gdy ktoś mnie w ten sposób traktuje. Przeszkadza mi raczej, że w tramwajach czy kolejkach nie ustępuje się miejsca kobietom w ciąży.

A całowanie w rękę?

To się zdarza bardzo rzadko i nie ukrywam, że trochę mnie krępuje. Lubię mieć swoją przestrzeń i wolałabym nie czuć śliny żadnego pana na swojej dłoni. (śmiech)

Jak będziesz świętowała Dzień Kobiet?

Nie celebrujemy z mężem ani Dnia Kobiet, ani walentynek. Mój mąż okazuje uczucia na co dzień. Nie muszę akurat wtedy jechać do kina czy teatru. Mogę pojechać później i też będzie fajnie. Ale kwiaty pewnie dostanę.

Rozmawiał Karol Górski

Cały wywiad w aktualnym wydaniu "Gazety Jarocińskiej".

 

Fot. Materiały własne Julii Rzepki. Na pierwszym zdjęciu z córką Polą i synem Sergiuszem na tegorocznym baliku karnawałowym. Na drugim - tegoroczny sylwester black&white zorganizowany z grupą przyjaciół.

0
0
oceń tekst 0 głosów 0%
R E K L A M AZAMÓW DROBNE MOBI ART