› Aktualności
09:37 / 01.05.2020

Jakie tajemnice skrywa kościół w Nowym Mieście nad Wartą?

Jakie tajemnice skrywa kościół w Nowym Mieście nad Wartą?

fot. Anna Kopras-Fijołek

Wielu mieszkańców związanych jest z tym miejscem praktycznie od urodzenia. Wielu zna jego dzieje, ale okazuje się, że kościół skrywa jeszcze niejedną tajemnicę...

Jeszcze w tym roku ma zostać książka poświęcona świątyni w Nowym Mieście nad Wartą. Co już wiadomo, a jaka zagadka zostanie może wkrótce rozwiązana?...

R E K L A M APROMOCJA 49 zł GJ Artur  MSRT

Wiele śladów zostało zatartych

Rozmowa z DARIUSZEM ANDRZEJCZAKIEM, archeologiem, jednym z autorów książki na temat tajemnic kościoła w Nowym Mieście

            Biblioteka w Nowym Mieście otrzymała dotację w wysokości 67 tysięcy   złotych na wydanie książki zatytułowanej "Tajemnice kościoła w Nowym Mieście". Skąd wziął się pomysł?

            Wziął się z wielu względów. Trochę nieskromnie przypiszę sobie to autorstwo. Zacząłem "rzucać" ten pomysł, na prawo i lewo, mając nadzieję, że padnie na właściwy grunt, że właściwe osoby to usłyszą i się dorzucą. Wiadomo, głównym problemem na początku są zawsze finanse. W czasie jednej z rozmów z bibliotece padł pomysł, by napisać wniosek o dofinansowanie. Przyznam, że byłem sceptyczny co do efektu, ale okazało się, że całkowicie się myliłem - skończyło się pomyślnie. Wniosek został przygotowany przez panie z biblioteki widać bardzo dobrze, bo zdobył   odpowiednią ilość punktów i "załapaliśmy się" na dofinansowanie. Publikacja zatem powstanie, a jej pełny, choć na razie roboczy tytuł to: "Tajemnice kościoła pw. św. Trójcy w Nowym Mieście n. Wartą - rys historyczny oraz odkrycia ostatnich lat w oczach badaczy".

            Ilu autorów przygotowuje książkę?

            Prawdopodobnie będzie nas dwóch - ja i dr Witold Miedziak, który zajmie się kwestiami architektonicznymi i specjalizuje się w architekturze kościołów gotyckich. Redaktorem ma być prof. Jan Skuratowicz.

            Już pan zaczął pisać?

            I tak, i nie. Nie zacząłem pisać tekstów stricte do książki, ale pewne już powstały, związane z kościołem i badaniami prowadzonymi wokół kościoła. Były one prezentowane m.in. na konferencji naukowej zorganizowanej pod koniec ubiegłego roku przez wielkopolski oddział Stowarzyszenia Naukowego Archeologów Polskich i wojewódzkiego konserwatora zabytków. W "Zapiskach Jarocińskich" też ukazał się tekst na temat kościoła. Przygotowywane są także publikacje w innych tytułach. Nowe Miasto staje się naszym oczkiem w głowie i ze względu na pewne odkrycia jest wzmożone zainteresowanie tym miejscem.

            Książka będzie opowiadać o kościele, jego historii, tajemnicach, także o ostatnich badaniach i ich wynikach?

            Tak, będzie to pełna monografia świątyni nowomiejskiej. Wiadomo, że kościół nie był "oderwany" od otoczenia, funkcjonował i funkcjonuje w określonym miasteczku, parafii, a więc pewnie opisane zostaną również inne obiekty np. cały zespół kościoła parafialnego - funkcjonująca obecnie plebania, ale także stara plebania, która jest opuszczona, w opłakanym stanie. To jest budynek teoretycznie z 1850 roku, ale tam się znajdują polichromie z połowy XVIII wieku, więc oficjalnie funkcjonująca data jej budowy jest prawdopodobnie błędna. Ten obiekt powstał przynajmniej o wiek wcześniej.

            Kościół nigdy nie do tej pory nie został obszerniej opisany?

            Nie, ale w ogóle - tak. Jedna z pierwszych prac została napisana przez ks. Jana Dybizbańskiego, przedwojennego proboszcza, który opisał kościół. Powoływał się też na dokumenty, które dziś już nie istnieją, na wizje, czyli lustracje kościele, z których dokumentacja w znacznej części zaginęła w trakcie drugiej wojny światowej. Jego opis nabiera walorów źródłowych - my już nie jesteśmy w stanie dotrzeć do czegoś, co nie istnieje, a on korzystał z tego. On z kolei nie znał odkryć, które my poczyniliśmy. Nie znał kaplicy św. Anny, którą lokuje się dzisiaj zupełnie w innym miejscu. Wcześniej uważano, że to był obiekt nad zachrystią, natomiast w trakcie badań archeologicznych odkryto, że kaplica znajdowała się na zewnątrz obecnych murów kościoła. (...) Dziś wiemy też, że kościół wyglądał inaczej - w trakcie wykopalisk odkryte zostały relikty architektoniczne nieznanego obiektu. Prawdopodobnie była to wieża bądź rodzaj kruchty.

            Sam kościół pochodzi z którego roku?

            To jest kolejna historia, której jeszcze nie znamy i boję się, że możemy do końca nie poznać. Ogólne datowanie bryły pasuje do końca XV wieku. Aczkolwiek są pewne przesłanki, że został przykryty i sklepienie zostało wykonane już w XVI wieku. (...)

            Interesującą postacią związaną z kościołem i Nowym Miastem był biskup Jan Rozdrażewski. Dlaczego?

            Znany był ze swej kontrowersyjnej działalności - mianowany został biskupem pomocniczym włocławskim, ale tylko mianowany. Nigdy de facto nie objął tych obowiązków. Przyjął jedynie przynależne dobra i korzystał z nich "pełną gębą". Prawdopodobnie odszedł na zasadzie porozumienia z biskupem diecezjalnym, zresztą swoim kuzynem, Hieronimem Rozdrażewskim. Wrócił do Nowego Miasta, dziś powiedzielibyśmy - na emeryturę i tutaj dożywał swoich dni. Środki, które miał, wykorzystał jednak w bardzo chlubnych celach. Tutaj objawia się ta druga, dobra jego strona. Do końca wszystkiego nie wiemy. Nie zostały przeprowadzone badania, które by naświetliły w całości postać biskupa Jana. Zyski przeznaczył na rozwój kościoła w Nowym Mieście, ale też na odbudowę Akademii Lubrańskiego w Poznaniu, która była wtedy w ruinie.

            Rozdrażewscy - herbu Doliwa - byli wykształconymi ludźmi, działali na różnych polach, robili różne kariery, także wojskowe...

            Takim przykładem jest Jacek Rozdrażewski, który brał czynny udział w wydarzeniach opisanych w "Ogniem i mieczem" Henryka Sienkiewicza. Prowadził oddziały wielkopolskie pod Zbaraż, brał udział w dramatycznym oblężeniu tamtejszej twierdzy. (...) Rozdrażewski walczył też w jednej z największych bitew XVII wieku, która rozegrała się pod Beresteczkiem, gdzie wojska Rzeczypospolitej rozgromiły armię kozacką i tatarską.

            Nie sposób nie wspomnieć o jeszcze jednej rodzinie ważnej dla dziejów Nowego Miasta - o Grabskich herbu Wczele.

            Rodzina Grabskich weszła tutaj w 1677 roku, na 150 lat. Stała się właścicielem Nowego Miasta. Ta rodzina dość szybko awansuje w ówczesnej hierarchii społecznej. Z bogatej szlachty wchodzą w XVIII wieku do magnaterii. Jest się kim pochwalić (...)

            Co dla pana, jako archeologa, jest najciekawsze w historii Nowego Miasta?

            To są relikty kaplicy św. Anny, o której - jak wspomniałem - nic nie wiedzieliśmy. Także te relikty domniemanej wieży, od strony zachodniej, przed obecnym głównym portalem i te zmiany w fasadzie. To zagadka, którą trudno będzie rozwiązać. Chcemy przeprowadzić jeszcze kwerendę archiwalną, być może do czegoś dotrzemy. To jeszcze przed nami. Będziemy szukać danych m.in. w Muzeum Archidiecezjalnym w Poznaniu.

            W nowomiejskiej bibliotece odbyło się spotkanie poświęcone niezwykłemu, na miarę nie tylko ogólnopolską, odkryciu w krypcie. Okazało się, że znajduje się tam cenny sarkofag ze szczątkami biskupa Rozdrażewskiego. Mieszkańcy chcieli się dowiedzieć, porozmawiać na temat odkrycia. Czy przekazali panu jakieś informacje, które dały nowe światło na dzieje Nowego Miasta?

            Owszem, pojawiło się kilka ciekawych historii, m.in. bardzo wiarygodna o powieść o krypcie i pochówkach w niej. To na pewno nie jest krypta, w której byliśmy, tylko jeszcze inna. Rodzi się więc kolejna tajemnica... Miałem okazję rozmawiać kilkakrotnie z potomkiem rodu Grabskich, panem Plewako, z Warszawy, genealogiem rodu. Opowiadał mi, kto według danych przekazywanych z pokolenia na pokolenie, kto tu leży. W żaden sposób nie pomieściliby się w tej krypcie, o której wiemy i w której niedawno byliśmy. Gdzie jest reszta? To by potwierdzało informacje mieszkańców Nowego Miasta o krypcie, do której oni osobiście wchodzili. Wejście było gdzieś indziej.

            Ten kościół ma to do siebie - jak już się wydaje, że dochodzimy do końca, do rozwiązania ostatniej zagadki lub przynajmniej wyjaśnienia jakichś wątpliwości, powstają kolejne pytania. To może dobrze. Po co odzierać kościół ze wszystkich tajemnic?        

            Skoro żyjący mieszkańcy Nowego Miasta pamiętają, jak wchodzili do tej krypty, dlaczego o niej teraz, raptem po kilkunastu czy może kilkudziesięciu latach, tak niewiele wiadomo?

            W międzyczasie było kilka remontów i one nie zawsze przysłużyły się pozytywnie. Wiele śladów zatarło położenie płytek posadzkowych. A wejście do krypty, o której mówią mieszkańcy, zostało zabetonowane.

            Co teraz?

            Pozostaje jedynie użycie bezinwazyjnych metod badawczych, w postaci np. georadaru. Staramy się o dodatkowe fundusze na ten cel. Potrzebnych będzie prawdopodobnie  ok. 10 tys. zł.

            Dlaczego jest ważne, że ta książka powstanie?

            Kościół dla środowiska lokalnego jest obiektem, który integruje społeczność. Wiele osób jest z nim związanych i to od urodzenia. To szczególnie ważne miejsce powoduje wzrost lokalnego patriotyzmu oraz lokalnej dumy.

            Czy byli i obecni mieszkańcy Nowego Miasta mogą mieć również swój wkład w powstanie książki?

            Tak, tak! Zwracamy się z gorącym apelem do wszystkich, którzy mają jakieś dokumenty, zdjęcia dotyczące nie tylko kościoła, ale w ogóle Nowego Miasta. My to, oczywiście, wszystko właścicielom zwrócimy. Chodzi np. o fotografie z uroczystości, z komunii, ze ślubów, na których widać jakiś obraz albo jak wyglądał ołtarz przed zmianami czy elementy wyposażenia kościoła. Fajnie byłoby dotrzeć do tego, zebrać, co się da. Nie wiadomo, kiedy będzie znowu taka okazja.

Rozmawiała ANNA KOPRAS-FIJOŁEK

 

 

Szanowni Internauci. Komentujcie, dyskutujcie, przedstawiajcie swoje argumenty, wymieniajcie poglądy - po to jest nasze forum i możliwość dodawania komentarzy. Prosimy jednak o merytoryczną dyskusję, o rezygnację z wzajemnego obrażania, pomawiania itp. Szanujmy się.

1
0
oceń tekst 1 głosów 100%
R E K L A M AGAZETA online 03 MOBI TEKST